Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 698 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Puch

niedziela, 27 maja 2007 22:55

Prosto ze szpitala, była kolejna poranna wizyta, udałam się w plenery poczołgać się wśród zieleni i zrobić trochę zdjęć.

To wcale nie takie łatwe, z kilkudziesięciu zaledwie pare wybrałam.

Dla siebie wybrałam nienajlepsze, ale dziwnie pasujące do dzisiejszych reflekcji.

Zapomniałam o kimś, zapomniałam odpowiedzieć na telefon, na smsa, zapomiałam wysłać maila... W pośpiechu, w popłochu szalonych dni, odstawia się ludzi na boczny tor. Wręcz wymazuje z pamięci, ale kiedy ona wraca, to szarpie człowiekiem wstyd, jak można było tak...

Każda chwila ulatuje jak puch mniszka... coraz ich mniej i mniej, nawet gdy ich zostało nam jeszcze dużo.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (42) | dodaj komentarz

Upał w mieście

sobota, 26 maja 2007 18:39

Dziś miły dzień, dla każdego kto ma mamę. Tyle słów już powiedziano, że każde naśladowaniem. Moja Mama jest wyjątkową kobietą, zresztą jak Jej przodkinie. Kobietom z mojej rodzimy, tak wściekle matriarchalnym zawdzięczam wiele. Przede wszystkim swoją niepodległość, niezależność. I zupełną niezdolność do bycia niewolnicą, nawet najnędzniejszą jej imitacją.

**

Nawet wcześnie rano na zielonym targu wszystko wygląda jak zmęczone, nawet truskawki wydają się szarawe, pietrucha zwiędła. Jest gorąco, dookoła słychać narzekania a to co widać jest godne ukrytej kamery, bo otwarcie fotografować nie miałabym odwagi. Możnaby chyba oberwać jak paparazzi.

Nie rozumiem, szczególnie kobiet. Jest gorąco, fakt obiektywny. Kobiety lubią dobrze wyglądać, to fakt drugi. Ulica pokazuje zaprzeczenie: popadając w goliznę pokazujemy absolutne zaprzeczenie dobrego wyglądu. Dotyczy to kobiet w każdym wieku. Także ślicznej, zgrabnej dziewczyny, która dla postronnego, acz przymuszonego widza składa się z wielkich pryszczy na plecach, podsuniętych dokładnie pod sam nos i oczy kolejkowiczowi. Także potężnej pani, której ciało jakby leceważyło prawa ciążenia i powiewa mało pięknymi połciami wokół sylwetki.

Dlaczego?

Jest coś takiego jak estetyka. Są lustra. Niestety trzeba też pamiętać o własnej metryce. Nagość w mieście, to jest zawsze ryzykowne. W krajach naturalnie, z klimatycznego daru, ciepłych i upalnych ludzie są szczelnie odziani! Oczywiście nie nawołuję, nie postuluję, to tylko takie moje prywatne bulgotanie. Sama w bluzeczce na ramiączkach typu makaron nitki czuję dobrze tylko w plenerach, gdzie nikt obcy nie leży mi na plecach. I pokochajmy len! Polski cudowny len, który chłodzi w największe upały.

Drugi miejski problem blokowiczów dotyczy. Tych płyty szczególnie. Budowniczowie z wielkim upodobaniem umieścili otwory okienne symetrycznie, naprzeciwko. W razie skromnego nawet wiatru zamienia się to, na terytorium mieszkania w potężny żywioł, wymiatający dobytek w tempie wykluczającym ratunek mienia. Kubica, nie zdąży dogonić.

*

Dzień kolejny powrotu optymizmu w sprawie galerii. Rośnie wyraźnie ta budowa, prawie się boję podglądać stronkę. Chyba to pora apelu do Twórców, by wytężyli swoją kreatywność. Co więcej pora zaprosić twórców nie tylko parających się materialnymi tworzywami: tych którzy piszą, filmują, rysują, animują, muzykują.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Jak mogę

sobota, 26 maja 2007 0:35

Wczoraj do granic wytrzymałości. Biopsja szpiku, już drugi raz, więc wiedziałam... Zabranie ze sobą S. bylo rewelacyjnym pomysłem. Dzięki niemu:

nie uciekłam,

nie dostałam ataku histerii

nie szlochałam

Zachowałam się całkiem przywoicie. Trzymała mnie obietnica, że nie położą mnie w szpitalu, że będę mogła wrócić do domu! W dodatku musiał mi to przyrzec: zabierze mnie stamtąd żywą lub martwą.

Najpierw morfologia, założenie wenflonu. Czekanie. S. był świetny, jego spokój się udziela!

Potem biopsja, zrobiona tak, że potem zero bólu. Znowu czekanie. Wenflon okazał się niepotrzebny, bo chemia to dziś była. Trudno, byle do domu, gdzie czeka praca, gdzie mogę wszystko. Tak dziś wyskoczyłam, ze szpitala, że dopiero na przytanku zauważyłam ochronne kapce na sandałach. Ludzie dziwnie patrzyli mi na nogi...

Wściekam się na pytania jak sie czuję: czuję się naprawdę dobrze, jak każdy zdrowy czlowiek. Zero sensacji po chemii. Mój organizm jest dobrze odżywiany i widocznie radzi sobie z tym świństwem, bo przecież chemia niszczy wszystko. I to co powinno być zniszczone i to co nie... Mam masę energii, ona mnie niesie doslownie.

Stronka Maesterii rośnie powoli, rośnie w portal dla kreatywnych ludzi, pochopnie zgodziłam się na portalowy wygląd, bardzo surowy. Znowu będą grymasy i być może słuszna krytyka. Coś się z tym zrobi...byle to bylo gotowe!

Czekanie, to jest coś, co mnie zabija, doprowadza do różnych ataków i przejawów. Masę głupot porobiłam w stanie czekania, z niecierpliwości rozrywającej granatem na wściekłe strzępki. Rażenie czymś takim ma straszliwe skutki! Z reguły bowiem trafia najdokładniej niewinnego/niewinnej.

Mam czas do niedzieli,kolejna wizyta w szpitalu. Mogę coś zrobić szczęśliwa od stóp po czubek głowy, że jestem w domu.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Jeszcze dziś

sobota, 26 maja 2007 0:34

Słońce, siedzę w słońcu i staram się nie myśleć, o jutrze. Skóra pachnie opalenizną i wiatrem, jest cudownie! Nie ma nic piękniejszego niż lato, sandały i powiewne spódnice. Kocham nawet wiatr szarpiący za włosy.

A więc siedzę i szkicuję kolejne torebki i ciuchy, na warsztacie mam lampy, ostatnia pasja. Kiedyś robiłam abażury, tamto doświadczenie nagle wróciło olśniewającymi pomysłami.

Do końca tego tygodnia nowa galeria ma byc gotowa, wprost trudno uwierzyć, że wreszcie zacznie się dziać coś pozytywnego. Musi. Pomagając sobie, pomogę innym, lub odwrotnie? Może nawet bardziej odwrotnie.... Praca jest mi potrzebna bardzo, to nie tylko zarobek, ale terapia. Co tu szklić, kiedy możemy zarobić na siebie nasze samopoczucie znacznie się polepsza, bardziej wierzymy w siebie, stajemy się bardziej kreatywni! To nie pieniądz jest tym motorem, ale o dziwo jest pośrednikiem w wyrażaniu uznania dla nas. to może śmieszna i karkołomna konstatacja, ale zna to uczucie każdy.

Staram się jak mogę nie myśleć o jutrze, o koszmarze, który mnie czeka. Czuję się tak, jakby tu w tym cudownym słońcu czaił się horor. Siedzę pod zieleniejącym drzewem, a za moimi plecami stoi takie samo - uschnięte i obsadzone przez nagoszyje sępy. Czuję ten zimny cień na plecach. Notes wypada z ręki. Czy jutro nie ucieknę? Czy nie powiem NIE?

Przede mną bezsenna noc i niewiadome jutro.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Szpitalna brama

sobota, 26 maja 2007 0:32

Kolejny dzień w cieniu szpitala. Wyniki badań niedobre, nawrót. Ta wiadmość mnie nie przeraża, ale świadomość następnych badań wprawia w drżenie, czy tego chcę, czy nie chcę. Z chorobą się łatwiej pogodzić, niż z procesem leczenia, który napełnia irracjonalnym przerażeniem.

Wychodzę z przychodni i sama nie wiem dokąd idę. Koło kiosku rozsypuję drobne, które wesolutko toczą się po chodniku aż do skraju jezdni. Kupuję dwa bilety, choć dlaczego? Po co mi dwa?

Myśli uciekają, zostaje pustka i zimny jak lód strach. Znowu badanie. Znowu badanie. Znam wiele osób, które mówią, że mogą badać się codziennie, morfologia, sondy różne, nic to dla nich! Jakże im zazdroszczę! Zarwana noc przed badaniem krwi? To u mnie normalne, choć bardzo tego nie chcę!!!

Umiem poddać się dyscyplinie, nie ma we mnie lęku przed śmiercią i potrafię wycisnąć z życia jeszcze tyle radości! Zabija mnie strach przed machiną badań.

A galerii nowej nie ma ciągle i nie ma. Wyjście awaryjne jest, nawet dziś zabłysło pozytywnie. Designerka odezwała się, szalenie sypatycznie zresztą, więc w razie czego może inna droga... Maesteria nie może tak wyglądać, stajemy na głowie, ale wygląd najwyraźniej nie budzi zaufania klientów.

Zanim się zamknie szpitalna brama mam tyle do zrobienia!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

czwartek, 27 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  15 651  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Archiwum

O mnie

Nazywają mnie Bag Lady :-) Szalooona pozytywnie! Artystka z powołania, pcha mnie przemożna chęć zmiany klimatu na... życzliwy :-) Piszę o tym jak powstała Maesteria - galeria sztuki i rękodzieła.

O moim bloogu

Galeria z charakterem - ten blog pokazuje, jak się rodziła wizja i sama galeria

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 15651

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl